Bizneswoman w popkulturze

Bizneswoman w popkulturze Kobieta w biznesie, czyli osławiona bizneswoman, jest obecna w naszym kraju już od wielu lat. W końcu, jak uczyła nas Irena Kwiatkowska, kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi. Za tym chlubnym wyjątkiem jednak, obecne media w swoich filmowych czy serialowych produkcjach najczęściej kreują postaci kobiet biznesu jako żądne męskiej (lub kobiecej) krwi piranie, które dążą do osiągnięcia swoich celów po trupach współpracowników i konkurencji, a swoich podwładnych traktują jak niewolników. Przykładów takiego podejścia dostarcza choćby "Na Wspólnej", "Teraz albo nigdy" czy "39 i pół". Również w filmowej klasyce jedna z najbardziej charakterystycznych bizneswoman, jeśli nie liczyć humorystycznej raczej Whoopie Goldberg, to bohaterka "Systemu", która niesłusznie oskarża swojego podwładnego o molestowanie. Czy jesteśmy takie w istocie? Oczywiście, że nie, choć niektóre z nas pewnie dla kariery mogłyby zrobić wiele, a wśród mężczyzn też trzeba umieć się odnaleźć. Z drugiej strony kreacja Sandry Bullock w "Dwóch tygodniach na miłość" również nie jest do końca sprawiedliwa.